Bursztyn

Bursztyn

Bursztyn, od niemieckiego Brennenstein (płonący kamień), w czasach staropolskich nazywany jantarem czy złotem północy, od starożytności był poszukiwanym towarem. Dawniej używano też nazwy sukcynit od łacińskiego succinium. Z Grecji wyprawiano się po niego aż na dalekie i dzikie Pomorze Gdańskie drogą, którą z czasem zaczęto nazywać bursztynowym szlakiem. Jak pisze Pliniusz Starszy, nad biały bursztyn wyżej ceniono czerwonawy, a najbardziej poszukiwany był jantar o barwie wina. Rzymianie używali bursztynu do wyrobu biżuterii, amuletów czy statuetek. Od zawsze mówiło się też o jego leczniczych właściwościach. W przeszłości pomagał na oczy i żołądek, dziś maść czy nalewka bursztynowa łagodzi rzekomo bóle stawów.

Piękne złociste bursztyny powstały z żywicy nieznanych nam drzew iglastych, które rosły na tych terenach około 40 milionów lat temu. Tak naprawdę, to nie ma się czym zachwycać, gdyż 79% bursztynu stanowi najzwyklejszy węgieł, resztę dopełnia tlen, wodór i szczypta siarki. Różnorodność barw bursztynu zależy od zawartości mikroskopijnych pęcherzyków powietrza. Im mniej, tym struktura bardziej przezroczysta. Najbardziej cenione są bursztyny z zatopionymi muszkami czy, jeszcze rzadziej spotykanymi, roślinami z trzeciorzędu.

O ile kiedyś bursztyn zbierano „na kopy”, o tyle dziś morze wypluwa najwięcej sieczki. Ale i tak w tej części wybrzeża, w porównaniu z Pomorzem Zachodnim, zawsze znajdowano więcej żółtego kruszcu. Najlepiej szukać bursztynu zaraz po sztormie, szczególnie jeśli wiał północno-wschodni wiatr. Żeby ubiec wszystkich chętnych, trzeba zacząć poszukiwania o czwartej nad ranem. Wtedy łatwo odróżnić prawdziwy bursztyn od pięknego, ale pospolitego szkiełka czy kamyczka. Jeśli trafisz na jantar, światło latarki odbije się od jego powierzchni. Spacerując po plaży w ciągu dnia, rozpoznasz bursztyn po tym, że przepuszcza promienie słoneczne. Inną metodą stosowaną powszechnie jest stukanie domniemanym bursztynem o zęby -matowy, stłumiony dźwięk oznacza, że masz w ręku prawdziwy jantar. Wisiorki czy nieco kiczowate pamiątki, które w dowolnej ilości można kupić w drodze na plażę, pochodzą z bursztynów wyrzucanych co prawda przez Bałtyk, ale już za naszą wschodnią granicą w większości na Litwie. Podobno najtaniej kupisz bursztyn w Warszawie na Stadionie.

Dawniej morze wyrzucało podobno tak duże ilości bursztynu, że używano go do palenia w piecach. Zbierano go nie tylko przy brzegu – kopano doły, np. w okolicach Słupska, gdzie nawet kilka wieków później znajdowano kilkukilogramowe bryły. Za czasów krzyżackich do zbierania zobowiązani byli rybacy, płacący daninę nie tylko w rybach, ale i w bursztynie. Początkowo obróbką bursztynów zajmowali się sami rybacy. Znalezione kawałki płukali w specjalnych kadziach, potem robili z nich paciorki, amulety i wisiorki. Specjalne pracownie powstały w X w., a pierwsze cechy bursztyniarskie w Brugii i Lubece w XIV w. Na Pomorzu w Gdańsku, Słupsku, Elblągu i Królewcu podobne cechy pojawiły się sto lat później.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *