Flora i fauna Bałtyku

FLORA I FAUNA BAŁTYKU

W naszym morzu żyje tylko około dwustu gatunków niezbyt na dodatek ciekawych roślin. Przeważają pływające i osiadłe glony, których przebywanie w morskich toniach zależy od stopnia zasolenia wody i głębokości. Do pierwszej grupy swobodnie dryfującej należą, oprócz bruzdnic i sinic, jednokomórkowe okrzemki, które jako najmniejsze zjadane są na początku łańcucha pokarmowego. Osiadły tryb życia prowadzą rośliny zaliczające się do zielenic (np. sałata morska), które potrzebują sporo światła. Brunatnice, których przedstawiciela, morszczyna, często można oglądać wyrzuconego na plażę, są już mniej wymagające. Wytwarzające dodatkowe barwniki kranorosty mogą rosnąć nawet na głębokości kilkudziesięciu metrów.

Fauna Bałtyku, podobnie jak flora, nie należy do specjalnie ciekawych. Morze jest zbyt młode, aby mogły powstać gatunki endemiczne, tylko tu występujące. Przetrwały natomiast takie, które żyły tu przed tysiącami lat, charakterystyczne dla lodowatego Morza Arktycznego. Jednak nie licz, że zobaczysz fokę obrączkową, kura rogacza czy skorupiaka dennego, gdyż wszystkie zamieszkują północną część Bałtyku, a jeśli południową to bardzo głęboko. Do fauny dennej zalicza się mięczaki (jak rogowiec bałtycki, omułek czy piaskołaz) oraz skorupiaki (np. kiełz, równonóg, pękła).

Jeśli chodzi o ryby morskie i wędrowne, to w Bałtyku doliczono się jedynie 26 gatunków, podczas gdy np. w Morzu Północnym jest ich sześć razy więcej. Najpopularniejszą rybą bałtycką jest śledź, który pływa w ławicach. Tarło odbywa na wiosnę przy ujściu rzek, a na jesieni – w październiku – w wodach o większym zasoleniu. Potem w poszukiwaniu pokarmu wypływa na otwarte morze i przebywa w dolnych partiach wody. Podobnego, ale mniejszego szprota można rozpoznać po brzuchu zakończonym ostrymi ząbkami. Pływające w ławicach ryby także żywią się planktonem, ale ikrę składają co kilka dni. Drapieżny dorsz jest całkowicie mięsożerny i poluje na wymienione dwa gatunki. Z kolei płastugi, do których zalicza się flądra, mają niezbyt może piękne, spłaszczone i niesymetryczne ciała, jednak młode płastugi niczym nie różnią się od innych ryb i dopiero z czasem ich ciało poszerza się, a jedno oko wędruje ku drugiemu. Najdalej zapuszczają się węgorze, które w wieku od 8 do 15 lat płyną na tarło do Mórz Sargassowych. Larwy, przypominające wierzbowe liście, potrzebują dwu lat, aby dodryfować do europejskich brzegów. Małe rybki płyną dalej w górę rzek i do jezior. Jako że do nas nie przedostaje się zbyt wiele ryb, pomagamy naturze, kupując narybek i umieszczając je w jeziorach. W odróżnieniu od węgorzy, dorosłe łososie żyją w morzu, a na tarło udają się w górę rzek. Często wędrówkę uniemożliwiają najrozmaitsze tamy. Łososie wspiera się w ten sposób, że się je łowi, ikrę umieszcza w wylęgarniach a dopiero narybek wypuszcza do rzek. W pobliże brzegu zapuszczają się głównie śledzie i szproty i zielonkawe belony o szczękach wyciągniętych w ostry dziób. W okolicach, gdzie rzeki uchodzą do morza, spotyka się także gatunki słodkowodne: okonie, sandacze, płocie.

Ze ssaków żyją w Bałtyku żywiące się rybami foki i morświny. Foki odpoczywają i rozmnażają się na lądzie. Przebywając pod wodą muszą co chwilę wypływać na powierzchnię w celu zaczerpnięcia powietrza. Foka pospolita żyjąca w zachodniej części morza, ma krótki, koci pysk a na ciele szare centki. Foka szara o wydłużonym, psim pysku jest jednokolorowa. Mieszka w południowej części Zatoki Botnickiej. Morświny, spokrewnione z delfinami, przypominają je wyglądem, choć posiadają krótsze i bardziej zaokrąglone pyski. Sensacją stała się wyłowiona w 1954 r. w Zatoce Gdańskiej ogromna kość, która okazała się czaszką wieloryba. Jak wynika z przedwojennych gazet w 1930 r. woda w cieśninach podniosła się i do Bałtyku przedostały się dwa wieloryby.

W średniowieczu łowiono na jeziorach bez większych przygotowań, używając zwykłej wędki, kosza lub małej siatki. Haczyki robiono z żelazna lub kości, spławiki z kory. Sądząc po rozmiarach haczyków, dochodzących do 10 cm, ówcześni wędkarze polowali raczej na pokaźniejsze ryby. Do wyrobu sieci używano łyka lub lnianych nici, które spinało się drewnianymi kleszczykami. Rzadziej posługiwano się harpunami zaopatrzonymi w kilka zębów. Rybołówstwo morskie było znacznie trudniejsze. W sezonie, gdy pojawiały się śledzie, łodzie łowiące wzdłuż brzegu łączyły się w cale flotylle. W późnym średniowieczu w związku ze zmniejszeniem się zasolenia, ławice przesunęły się dalej ku zachodowi, nawet aż na Morze Północne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *