Kaszubi Zachodni i Wschodni

Kaszubi Zachodni i Wschodni

Przez wieki na skutek ekspansji kultury germańskiej Kaszubi mieli stopniowo coraz bardziej utrudniony kontakt z własną kulturą. Szczególnie drastycznie proces wynarodowienia odbił się na Kaszubach Zachodnich, gdzie od XVII w. coraz bardziej kurczy się obszar przez nich zamieszkiwany. Ta część Pomorza przeszła na ewangelicyzm. Mimo to tzw. Słowińcy zachowali poczucie własnej odrębności. W szkole i w kościele używali języka polskiego, ale w domu posługiwali się gwarą. Planowa germanizacja, prowadzona od końca XVIII w., doprowadziła do tego, że w połowie ubiegłego stulecia język kaszubski zaczął zanikać. Z jednej strony w szkole czy kościele walczono z językiem słowiańskim, z drugiej strony język i kultura niemiecka była synonimem wyższej cywilizacji. Mówiącym jeszcze po kaszubsku starszym osobom wkładano do trumny polskie modlitewniki, jako niezrozumiałe dla młodego pokolenia. Najdłużej język kaszubski utrzymał się na trudno dostępnych podmokłych terenach wokół jezior Łebsko i Gardno. Na początku XX w. właściwie nie było już osób płynnie mówiących po „słowińsku”. Dziś pamiątki po ostatnich „Słowińcach”, którzy wyjechali do Niemiec w latach 70., można obejrzeć w skansenie w Klukach.

Tymczasem Kaszubi Wschodni oparli się germanizacji, zachowując właściwie do dziś własny język. W dużej mierze przyczyniła się do tego kontrreformacja prowadzona na Pomorzu Gdańskim. Z czasem utrwalił się schemat, który funkcjonował aż do II wojny światowej: Niemiec – protestant, Polak (Kaszub) – katolik. Według oficjalnej niemieckiej statystyki z 1900 r. w Niemczech mieszkało 101 865 Kaszubów. Nieoficjalne dane mówią o większych ilościach. Przed wojną wsie czysto kaszubskie w Kaszubach Północnych to Chałupy, Kuźnica, Jastarnia i Bór. W powiecie puckim ludność kaszubska stanowiła przeszło 60%. Po przyłączeniu części Pomorza Gdańskiego do Polski – Kaszubów, z których niektórzy rzeczywiście byli proniemieccy, traktowano nieufnie, obsadzając tu stanowiska Polakami z głębi kraju. Tym bardziej po II wojnie światowej sprzeciwiano się wszelkim przejawom regionalizmu, uważając je za wywrotowe. Dziś rdzenni Kaszubi, których podobno jest 100 tys., czują się trochę sfrustowani. Wielu uważa, że najpierw rządzili tu Niemcy, a teraz Polacy. Po upadku komuny tłumiony pod płaszczykiem słodkiego folkloru regionalizm odżywa. Czuje się ponowne zainteresowanie własnym językiem i kulturą (postulat wprowadzenia kaszubskiego do niektórych szkół). Co ciekawe, osoby spolonizowane czują się Kaszubami. Plotka głosi, że Kaszubi chcą wystąpić o status mniejszości narodowej. Niezależnie czy to prawda czy nie, łatwo spotkać kogoś, kto dając w ten sposób wyraz poczuciu własnej odrębności narodowej powie: „ bo, ci z Polski to…” czy „jak przyjeżdżają wycieczki z Polski…”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *